Dominika w jeden dzień – Nature Island

Dominika w jeden dzień – Nature Island

Jeśli myślicie że Karaiby to tylko przejrzysta woda, słońce i biały piasek to dziś was zaskoczę. Podczas ostatniego rejsu po karaibskich wyspach, odwiedziłam Dominikę – małą  wysepkę, z grupy Antyli Małych, która zdecydowanie wyróżniała się na tle wszystkich pozostałych wysp, które odwiedziłam. Bujna przyroda, liczne wodospady, lasy tropikalne, wygasłe wulkany, gorące źródła to właśnie jest Dominika.

Wyspa leżąca pomiędzy Martyniką a Gwadelupą przywitała mnie deszczem, ale szczerze, w żaden sposób nie zniechęciło mnie to do poznawania jej uroków. W sumie to powoli się do tego przyzwyczajam, że gdzie nie pojadę, tam pada. Ale jeśli za każdym razem, na niebie ma pojawiać się piękna tęcza, którą widzicie poniżej, to ok! Dla mnie może padać zawsze 🙂 Czy Dominikę, wyspę o długości 47 km da się zwiedzić w jeden dzień? Jestem zdania, że od 3 do 7 dni powinno się przeznaczyć na eksplorowanie tej dziewiczej wyspy! Jeśli jednak planujecie jednodniowy wypad na wyspę przeczytajcie, co trzeba zobaczyć w jeden dzień!

Dominika – przygotowania do zwiedzenia

Zanim dotarłam na Dominikę, przeszukałam cały internet w celu znalezienia najważniejszych miejsc, które warto odwiedzić. A mając do dyspozycji kilka godzin na wyspie, nie oszukujmy się, wszystkie powinno być dopięte na ostatni guzik. W sieci nie znalazłam jednak wielu cennych informacji, które ułatwiłoby mi to zadanie. De facto posiłkowałam się treścią z jednego bloga, stricte związanego z tematyką żeglarską. Dzięki czemu, z grubsza wiedziałam co warto zobaczyć na Dominice (nie mylcie z Dominikaną, bo to dwie różne wyspy). W dalszym ciągu brakowało mi jednak informacji na temat publicznego transportu, który w tym wypadku był kluczowy.

Dominika – jak zwiedzać?

Co zrobić jeśli nie mamy wystarczających informacji na temat transportu publicznego? W takim wypadku zawsze można zdecydować się na tzw. wycieczkę fakultatywną, organizowaną przez załogę statku. Ale szczerze, to nie do końca moja bajka. Dzień spędzony z grupą 50 innych osób i dostosowanie się do sztywno zaproponowanego planu, nie pokrywało się z moimi oczekiwaniami. Na moje szczęście w porcie Reseau, do którego zacumował statek, szybko znalazłam agencje, która oferowała objazdówkę po najważniejszych miejscach. Choć i tak nie wszystkich, jakie wpisałam na swoją listę „must see”. Ale jak się okazało, wynikało to w dużej mierze z braku wystarczającej ilości czasu. Zwiedzanie z przewodnikiem za całkiem uczciwą kasę (zdecydowanie mniejszą niż usłyszałam na recepcji statku) z grupą liczącą zaledwie osiem osób, miało już dla mnie sens. Także chwilę po godzinie 9 byłam już w drodze do Parku Narodowego Morne Trois Pitons.

Morne Trois Pitons National Park

Mimo tego. że wyspa jest dość mała (jak wspomniałam 47 km długa, maksymalnie 26 km szeroka) trzeba wiedzieć, że dostanie się do Parku Narodowego wcale nie jest takie szybkie. Teren jest górzysty, droga bardzo kręta, a sama nawierzchnia nie do końca została odbudowana po zniszczeniach, jakie pozostawił po sobie huragan Maria, który przeszedł przez wyspę we wrześniu 2017 roku. A szczerze, mając do dyspozycji niespełna 8 godzin na wyspie, każda minuta była na wagę złota. 25 minut – tyle zajął nam dojazd do Morne Trois Pitons. W tym czasie przewodniczka dzieliła się z nami najważniejszymi informacjami o wyspie, jak i o samym parku, do którego zmierzaliśmy.

Obecnie obszar Morne Trois Pitons National Park zajmuje 6800 hektarów i ma sześć oznakowanych szlaków turystycznych. Sama nazwa parku oznacza Górę Trzech Szczytów, a park obejmuje miedzy innymi Dolinę Zniszczenia, kilka wodospadów, jezioro Boiling Lake i lasy tropikalne. Warto wiedzieć, że w 1997 roku Morne Trois Pitons został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na Domanice znajduję się łącznie 3 parki narodowe.

Dziewicza Dominika

Już w czasie podróży do Parku Narodowego podziwiałam lasy tropikalne oraz zachwycałam się widokiem, który rozchodził się na Morze Karaibskie. Ale muszą się wam przyznać że decydując się na rejs po karaibskich wyspach nie spodziewałam się że któraś w wysp mnie tak zafascynuje i zaskoczy. Dominice się to udało! Nie ukrywam, że gdzieś po drodze nie doczytałam, że jest to, aż tak dziewicza wsypa. Bujna tropikalna roślinność, liczne strumyki i wodospady to tylko część najpiękniejszych atrakcji na Dominice, które odwiedziłam tamtego dnia.

Emerald Pool – jeden z ładniejszych wodospadów na wyspie

Emerald Pool znajdujący się na terenie Morne Trois Pitons National Park jest niewysokim wodospadem. Ale wraz ze szmaragdowym basenem tworzy niezwykłe i przepiękne miejsce, które jest podobno jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na wyspie. Nie oznacza to, że spotkacie tam tłumy turystów. Nic z tych rzeczy. Podczas naszego prawie godzinnego pobytu w Emerald Pool przewinęła się przez to miejsce garstka turystów.

Travel porada Zanim zejdziecie na dól i dotrzecie do Emerald Pool polecam zatrzymać się przy jednym z punktów widokowych i podziwiać piękno tego miejsca. Wchodząc do wody, miejcie na uwadze, że jest ona cholernie zimna, ale da się przeżyć 🙂 Dno z kolei jest bardzo skaliste, więc radzę pamiętać o butach do wody.

Boiling Lake i Trafalgar Flas

Na terenie Parku Narodowego znajduje się jeszcze wiele innych, ciekawych miejsc, których niestety nie udało mi się odwiedzić. Boiling Lake jest jednym z nich. Jak sama nazwa wskazuje jest to gorące jezioro wulkaniczne oraz drugi co do wielkości gorący zbiornik na świecie. Miejsce z pewnością warto odwiedzić, jeśli na wyspie planujecie spędzić kilka dni. Trzeba wiedzieć, że aby dostać się do wrzącego jeziora (woda ma między 80 a 90 stopni C) należy pokonać drogę przez Park Narodowy (3 godziny w jedną stronę). Z tego co się zorientowałam taka wyprawa jest rekomendowana tylko pod okiem wykwalifikowanego przewodnika. Na uwagę zasługuje również Trafalgar Fals czyli dwa bliźniacze, sąsiadujące ze sobą wodospady.

Dominika punkt widokowy na Roseau

Po trzech godzinach spędzonych w Morne Trois Pitons National Park udaliśmy się na wzgórze, z którego rozchodził się bajeczny widok na stolicę wyspy – Roseau. Na zdjęciu widać miedzy innymi nasz statek i kolorowe budynki, które dość szybko zostały odbudowane po huraganie, który przeszedł przez Dominikę 18 września 2017 roku.

Przewodniczka kilka razy podkreśliła, że po ostatnim kataklizmie, który w 85% zniszczył wsypę, straciła jakąkolwiek nadzieję, że do portu w Roseau wpłynie jeszcze statek wycieczkowy. Ze łzami w oczach kilkakrotnie dziękowała wszystkim, którzy odwiedzili wyspę i zdecydowali się wykupić wycieczkę w ich agencji. Wtedy zrozumiałam jak ogromne spustoszenie pozostawił po sobie huragan. Obecnie Dominika wstaje z kolan. Walczy, a ja jej mocno kibicuje!

Botanic Gardens

Zniszczenia po huraganie można dostrzec zarówno w centrum miasta jak i w Ogrodzie Botanicznym, który był kolejnym punktem wycieczki. Sam ogród nie zrobił na mnie większego wrażenia. W pierwszej części dnia widziałam przecież piękna naturalną, prawie nienaruszoną ręką człowieka Dominikę. Wyspę, którą nazywa się również Nature Island, więc ciężko mi zarekomendować ogród, w którym znajduje się kilka zielonych drzewek i kwiatów. Ale to tylko moje subiektywne odczucie. Botanic Gardens był moim ostatnim punktem wspólnej wycieczki. W tamtym momencie postanowiłam, że odłączę się od grupy. I zanim statek wyruszył z portu spędziłam ostatnie dwie godziny w centrum Roseau przechadzając się pomiędzy uliczkami kolorowej, ale zniszczonej stolicy Dominiki.

Centrum Roseau i pominięta przez turystykę Dominika

Przechadzając się po centrum Roseau nie sposób nie zauważyć pozostałości po huraganie. Opuszczone budynki, które jak widzicie są w dość w opłakanym stanie, kiedyś były domami dla całych rodzin. Takimi które macie wy, ja i większość społeczeństwa, nie dotkniętego żadnym kataklizmem. Bo trzeba wiedzieć, że Dominikę nie tylko nawiedzają co kilka lat huragany. Zaledwie na początku 2019 roku na Dominice miało miejsce trzęsienie ziemi. Wszystkie kataklizmy, które dotykają tą dziewiczą wsypę, odbijają się szerokim echem na turystyce, która w moim odczuciu „zapomniała” o Nature island, a wyspa ma przecież tak wiele do zaoferowania. Wierzę i mam nadzieję, że limit pecha Dominika już wyczerpała!

Powinniście wiedzieć, że centrum stolicy to nie tylko zdewastowane budynki. Na każdym kroku spotkać możecie miejscową ludność, która jest w dalszym ciągu pozytywna (w każdym razie sprawia takie wrażenie) i otwarta na turystów. Przy głównej ulicy znajduje się stragan, bogato zaopatrzony w lokalne owoce i warzywa. A także małe stoiska z pamiątkami. Wyczuwalny jest również zapach marihuany, która miałam wrażenie zastępuje miejscowym tytoń. Czuć ją dosłownie na każdym kroku.

Wulkaniczne plaże Dominiki

Na wyspie znajdziecie bogatą roślinność, wulkany, przyrodę – jednym słowem naturę. Nie znajdziecie jednak plaż z krystalicznie białym piaskiem, które są na Arubie, Jamajce czy Kubie. Na Dominice występują wulkaniczne plaże z ciemnym, czasem wręcz czarnym piaskiem. Jeśli będziecie mieli wystarczająco dużo czasu, aby je odwiedzić podsyłam treść z innego bloga. The 14 Best Beaches in Dominica, może się wam przyda.

Dominika praktycznie – co warto wiedzieć

  1. Jak dotrzeć na Dominikę? Na wyspie znajdują dwa lotniska, obsługujące loty międzynarodowe – Cane Field oraz Melville Hall. Jeśli będzie spędzać wakacje na Gwadelupie lub Martynice, warto wiedzieć że z obu wysp dostaniecie się na Dominikę promem. Bilety możecie kupić tutaj.
  2. Transport publiczny na wyspie – dobra wiadomość jest taka, że transport publiczny na Dominice jednak jest. Ale autobusy kursują bez jakiegokolwiek rozkładu jazdy. Mogą maksymalnie zabrać 15 osób. Zazwyczaj zgarniają pasażerów z Old Market w Roseau oraz okolic wschodniego i zachodniego mostu. Tutaj znajdziecie przykładowe ceny i trasy. Busy kursują od poniedziałku do soboty między godziną 6 rano a 7 wieczorem.
  3. Klimat na Dominice – niestety wyspa charakteryzuje się wysokimi opadami deszczu. Najlepszym czasem aby odwiedzić Dominikę jest przedział czasowy pomiędzy marcem a majem. Podczas jednodniowego pobytu na Dominice padało z 6 razy, ale opady trwały maksymalnie do 5 minut.
  4. Filmy – kojarzycie Jacka Sparrow? 🙂 Jeśli postać jest wam dobrze znana, to warto wiedzieć że producent Jerry Bruckheimer tak uzasadnił wybór Dominiki jako scenerii dla Piratów z Karaibów: „Piękna i niemal nietknięta przez człowieka”. I taka jest właśnie Dominika. Wyspa, w której nie sposób się nie zakochać.

Mojej krótkiej przygody z Dominiką, nie zamieniłaby na żadne inne podróżnicze doświadczenie. Mam nadzieję że już w przyszłym roku, dam radę odwiedzić Nature Island na dłużej! Także możecie spodziewać się kontynuacji wpisu! Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Dominikę to uważajcie na siebie i dajcie znać w komentarzu czy wyspa również zrobiła na was wrażenie? Enjoy Dominica!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *