Pomysł na weekend – Domy Konesera. Miejsce z duszą i smakiem!

Pomysł na weekend – Domy Konesera. Miejsce z duszą i smakiem!

Chwilę po powrocie z Sycylii chciałam wyskoczyć gdzieś na weekend… Trochę już mi brakowało tych zachodów słońca nad brzegiem jeziora i ciszy. W sumie smaku dobrej ryby też. I pewnie już się domyślacie, że po głowie chodziły mi znów Mazury? Tak! Mam do nich cholerną słabość, ale o tym zdążyliście się już chyba przekonać? Pobuszowałam trochę w sieci i znalazłam miejsce o nazwie Domy Konesera. I jak mówią właściciele „Nie jest to hotel ani pensjonat – to miejsce dla koneserów smaku, zapachu, muzyki.” A dla mnie to miejsce do którego chce się wracać – po te racuchy z jabłkiem, lina, krem z buraka, przepyszne śniadania i te malownicze widoki!

Domy konesera są tam!

Ale gdzie? Bo nawigacja pokazuje, że mieliśmy skręcić w polną drogę, którą właśnie minęliśmy… Nie wiem czy nie powinniśmy zawrócić? Poczekaj, bo nawigacja wskazuje jeszcze inną drogę, więc może ta będzie właściwa? Tak!! Jest drogowskaz. Uff! Kamień z serca – ta wcześniejsza droga rzeczywiście była kiepska! Zdecydowanie nie na nasze auto… Można też inaczej – po prostu jadąc od strony Warszawy, za miejscowością Rynek skręćcie dopiero w polną drogą kiedy zobaczycie ten znak 🙂

domy konesera - drogowskaz

To Warmia i Mazury czy Toskania?

No dobra, jak już ogarnęliśmy te polne drogi i dotarliśmy na miejsce to pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zieleń, pagórki, pola, pnącza na budynkach. I te kwiaty… Jest ich mnóstwo. Wow! Tu jest tak kolorowo jak w jakiejś w bajce! I ten zapach świeżo koszonej trawy! Super… Już mi się tu podoba.

domy konesera trzcin

Nie jestem tylko pewna, czy ten budynek za nami to restauracja czy recepcja? Nie widzę żadnych tabliczek informacyjnych… Ale kiedy po chwili pojawia się właścicielka wszystko staje się jasne. Budynek, o którym myślałam to dom stołowy – pełni funkcję sali koncertowej i sali jadalnej. A że lunch mamy już za sobą, zajrzymy tu wieczorem. Teraz idziemy zobaczyć jak wygląda nasz pokój a raczej domek… No właśnie! Bo tych drewnianych domków w oddali było chyba z pięć. Ale w żadnym z nich spać nie będziemy. Nam się trafił ten w szczerym polu… Zobacz! Nawet goście z parteru się zbierają. Czyli co? Wychodzi na to, że zostaniemy tu sami? Super – cisza, las, pola i zero sąsiadów. W końcu się wyśpimy!

domy konesera
gdzie pojechać na weekend

Gdzie będziecie spali?

W domu lub domach, chyba bardziej w domach bo to przecież siedem wolnostojących budynków – jest około 46 miejsc noclegowych i 23 pokoi. Podobno każdy z nich jest urządzony inaczej. Ale akurat tego nie sprawdzałam…. W każdym razie nam trafił się przestronny pokój na piętrze z dużym tarasem, z którego rozchodzi się wspaniały widok na okolicę. I te poranne kawy na tarasie to wierzcie prawdziwa bajka! Wnętrze pokoju w moim odczuciu jest urządzone ze smakiem. Nic tu nie brakuje. Jest wygodne łóżko. Jest też stolik szafa, komody… Na część kuchenną właściciele również znaleźli miejsce. Na ścianach wiszą półki, na których nie brakuje książek. Można wziąć  wybraną lekturę i rozłożyć się wygodnie w hamaku.

Domy Konesera dzieli kilka km od jeziora…

Tak! Wylegiwać się w hamaku można do woli. Ale jeśli najdzie Was ochota by w końcu kości rozprostować to warunki ku temu są dobre. Bo w okolicy pola i lasy. Więc może jakiś spacer lub rower? Dla mnie jedno i drugie jest ok. A dla Was? Spacer czy rower? A dla tych co jeziora lubią to też jest dobry news. Bo najbliższe jezioro – Kiełpińskie, znajduje się zaledwie 3 km od Domów Konesera. Jeśli chcecie wypożyczyć sprzęt wodny to od razu jedźcie nad jezioro Hartowieckie. Domy Konesera dzieli trochę więcej, bo 9 km drogi.

No i u nas wygląda to tak, że na rower wodny jako pierwsza wskakuje Foxy. My chwilę po niej. Jeszcze tylko te wszystkie rzeczy zapakuję – kremy, wodę, ręczniki! I jak już ogarnę się z tym całym balastem, to przed siebie! Po jakimś czasie zatrzymujemy się przy dzikiej plaży. Pies standardowo szaleje w wodzie, Piotrek wygrzewa się na słońcu a mnie powoli dopada głód! Jak dobrze że mam te ciastka 🙂

Kolacje w Domach Konesera

Po całym dniu spędzonym na wodzie nie myślę o niczym innym jak o jedzeniu. Marzy mi się prawdziwa uczta! Ale do tego jeszcze chwila, bo przed nami koncert, o którym napiszę Wam za chwilę. W każdym razie dobrze, że w trakcie występu można kupić ciacho i lampkę wina. Jakoś mnie to ratuje. Nie wino! Ciasto! Ale nalewki też mają dobre 🙂

Kiedy koncert dobiega końca, w końcu siadamy na zewnątrz, przy jednym stole. Po kilku minutach są już chyba wszyscy. Goście, artyści, właścicielka i my – jak wiecie okropnie wygłodniali. Ale na tą kolację warto było czekać! Bo krem z buraka, który pojawił się jak dobrze pamiętam jako pierwszy, co tu dużo mówić – pyszny. Sałatka ze szpinakiem i  kozim serem, pstrąg pieczony, grillowane warzywa  – to wszystko jest serio mega dobre. Ale najlepsze dopiero przed nami! Bo smażony lin w ziołach okazał się prawdziwą poezją! … I przyznam żałuje! Że nie poprosiłam o przepis Pań z kuchni!

Te śniadania w Domu Konesera… są obłędne!

Wiem, że jakoś nie po kolei idę, ale to nic. Bo rano na stole pojawiają się racuchy z jabłkiem. Niebo! I to właśnie po nie, warto jechać te kilka km 🙂 Na stole pojawia się też humus i smalec. Są twarożki, swojskie wędliny, zagrodowe sery, jajka na miękko, warzywa. Ale to nie wszystko! Bo jeszcze mam trochę miejsca na jajecznicę ze szczypiorkiem, powidła i te puszyste naleśniki też…. Kawę zabieram ze sobą. Wiecie już, że wypić ją warto na tarasie. No i teraz to już można zaczynać nowy dzień!

śniadania w domu konesera

A teraz coś dla koneserów muzyki

Wieczorem przed kolacją, o której już Wam napisałam odbył się koncert. I to nie byle jaki. Bo na scenie wystąpiła Grażyna Auguścik & Paulinho Garcia. Nie znasz? Nic Ci to nie mówi? To nic! Ja też nie znałam 😉 Ale duet, przyznaję zjawiskowy. Z tego co się orientuje w domach konesera co jakiś czas są organizowane takie muzyczne wieczory. Pod koniec listopada br. zaplanowane jest spotkanie podróżników + prelekcje i koncert. Brzmi ciekawie? Kto wie, może też tam zajrzymy…. No chyba że znasz jakieś inne miejsce, które jest równie barwne jak to? Jeśli tak zostaw komentarz, chętnie je poznamy!

koncert - domy konesera

Domy konesera mają też SPA

A na koniec może tak wizyta w spa? W sumie nie ważne czy to będzie po koncernie, przed czy popołudniu bo chyba każda pora na relaks w jacuzzi czy masaż jest dobra? Jak myślicie?… I tak chyba w dużym skrócie przedstawiłam Wam miejsce, które w mojej opinii warto odwiedzić. Zwłaszcza jeśli ma się słabość do dobrej kuchni i pięknych widoków! A jeśli domy konesera nie są Wam po drodze to może Jakubowo 5 będzie? Oni też mają SPA, ale wiejskie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *